PATODEWELOPERKA MA SIĘ ŚWIETNIE

Aleksander Miszalski otworzył na Placu Szczepańskim wystawę „3. dekada. Architektura Krakowa” promując tezę, że „Architektura nie może być postrzegana jako koszt, lecz jako wartość” zorganizowanej pod patronatem Urzędu Miasta Krakowa. Niestety, fakty dotyczące flagowych projektów oraz zarządzania przestrzenią uderzają bezpośrednio w to przesłanie.

Fiskalny bilans tych „wartości” jest alarmujący. Wśród sukcesów miasta znalazło się m.in. Centrum Muzyki, inwestycja, która miała kosztować poniżej 100 milionów złotych, a jej finalny koszt potroił się, osiągając blisko 300 milionów. Taki model zarządzania publicznymi środkami stawia poważny znak zapytania nad odpowiedzialnością administracji.

W tym samym czasie, gdy prezydent angażuje się w promocję sztuki, urzędnicy nie pomagają w zapanowaniu nad chaosem w planowaniu przestrzennym. Najnowszy przykład to ulica Pasternik, gdzie spółka Arge Nieruchomości złożyła wniosek o decyzję środowiskową dla kolejnego centrum handlowego – obiektu w rejonie już nasyconym komercją, w pobliżu cmentarza Bronowickiego oraz działających w tej okolicy Galerii Bronowickiej i Factory Outlet.

Brak spójności planistycznej manifestuje się także w kluczowych inwestycjach drogowych. Trwają konsultacje w sprawie przyszłości Alei Trzech Wieszczów, lecz mieszkańcy wciąż walczą o realizację potrzeb zgłaszanych od lat. 

Podczas czwartkowego spotkania z mieszkańcami Krowodrzy wróciła kwestia lewoskrętu w ul. Mazowiecką, z budowy którego miasto pod presją zrezygnowało. Radny Łukasz Maślona wskazał, że szacowane 600 tys. zł przewidziane w umowie z deweloperem na ten cel, wystarczyłoby na pilną poprawę fatalnego peronu autobusowego przy Nowym Kleparzu. Pomimo deklaracji Aleksandra Miszalskiego o wstrzymaniu prac, wiceprezydent Stanisław Kracik potwierdził, że aneks do umowy rezygnujący z lewoskrętu jeszcze nie został podpisany, co rodzi uzasadniony niepokój… tym bardziej, że jeszcze we wrześniu ubiegłego roku magistrat miał odmienne zdanie na ten temat:

 – Lewoskręt w ulicę Mazowiecką powstanie. W tym celu zwężymy pasy w tej części Al. Słowackiego do 2,75 metra z zachowaniem jednego pasa o standardowej szerokości dla pojazdów ciężarowych. Żadne drzewo nie zostanie przy tym wycięte – zadeklarował wówczas Miszalski. 

Choć Zarząd Dróg Miasta Krakowa zapowiedział uwzględnienie potrzeb mieszkańców Krowodrzy (w tym poszerzenia peronu przy Kleparzu i lewoskrętu w ul. Prądnicką), niezgodność między deklaracjami, a formalnymi krokami podważa zaufanie do ciągłości planowania. Warto także dodać, że wcześniej stanowisko miasta było zupełnie inne i tylko nacisk mieszkańców i nagłaśnianie sprawy przez media spowodowały, że w końcu sprawa lewoskrętu została poddana pod jakiekolwiek konsultacje społeczne. 

O tym, że patodeweloperka w Krakowie ma się dobrze świadczą też dużo bardziej dramatyczne wydarzenia związane z deweloperem Hreit. Tutaj konsekwencje braku kontroli nad rynkiem deweloperskim kojarzą się z najgorszymi historiami, które wydawać by się mogło, nie powinny mieć miejsca nie tylko w Krakowie, ale i w całej Polsce. Brak nadzoru i luki w prawie doprowadziły do oszustwa na szkodę niemal 100 krakowskich rodzin, gdzie skala strat w samym Krakowie przekracza 5,4 miliona złotych. Obietnice dewelopera Hreit – który kusił klientów wizualizacjami z wilkami w przydomowych ogródkach – skończyły się dziurą w ziemi zalaną betonem i pordzewiałym płotem. Mieszkańcy, którzy zainwestowali dorobek życia i pozaciągali kredyty na całe życie, zostali z niebotycznym długami i straconymi marzeniami. 

Na tym jednak nie kończą się złe wiadomości związane z patodeweloperką. W Nowej Hucie powraca głośny temat inwestycji przy osiedlu Teatralne 19, gdzie budowa sześciokondygnacyjnego apartamentowca w miejscu dawnej stołówki budzi sprzeciw mieszkańców z uwagi na ochronę zabytkowego układu urbanistycznego. Sprawa nabrała szczególnego znaczenia, ponieważ prezydent Aleksander Miszalski, jeszcze jako kandydat, publicznie zapowiadał jej zatrzymanie. Po objęciu urzędu miasto podjęło próbę unieważnienia pozwolenia i nadania rygoru natychmiastowej wykonalności, jednak decyzja ta została uchylona przez wojewodę małopolskiego, który uznał, że uzasadnienie prawne miasta było niewystarczające. W efekcie inwestor odzyskał prawo do kontynuowania robót (zabezpieczających lub, jak twierdzą mieszkańcy, pełnej budowy). Podczas spotkania z prezydentem mieszkańcy wyrazili głęboką frustrację, wskazując, że choć administracja tłumaczy się wyczerpaniem wszystkich możliwych środków prawnych. W praktyce wszyscy widzą, że budynek rośnie, co stawia pod znakiem zapytania skuteczność miasta w ochronie historycznej tkanki Nowej Huty.

Kraków wydaje się stać na rozdrożu: kontynuacja dotychczasowej polityki chaosu, czy może pora na zmianę? Czy jedynym wyjściem z tej sytuacji nie jest poddanie obecnego mandatu pod weryfikację mieszkańców?